Pati Sokół

the sky is no limit

piosenkarka, artystka, dziwaczka. Maniaczka dzieci, klocków LEGO i filmów

My, Polacy...

Świadomość historii powoduje, że mogę ŚWIADOMIE się do niej ustosunkować. I, albo się w niej pławić i dać jej zdominować moje podejście do życia albo oddać jej hołd pozwalając historii być historią. Kto powiedział, że szanować historię można jedynie poprzez opłakiwanie jej?

Pomimo całkowitego odcięcia od świata telewizyjno- internetowo- radiowego, dotarło do mnie, że rzekomo jestem nazistką.

Czuję się trochę niezręcznie, komentując „artykuły”, których nie widziałam, ale z szacunku do historii i wielkich słów, takich jak: nazista czy swastyka, mam potrzebę to zrobić.

Otóż, najpierw zaskoczę wszystkich, którzy uznali mnie za nazistkę: nazistką nie jestem.

A teraz zszokuję: jestem żydówką!

I znam historię mojej rodziny oraz mojego kraju.

Znam także podejście Rodaków do historii. I, w istocie, jest ono odmienne od mojego.

My, Polacy, tak bardzo dotknięci różnymi tragediami, mamy dużą potrzebę zadośćuczynienia i wyrównania rachunków. Pytanie, czy jest to konieczne i przede wszystkim możliwe, zostawiam tym, którzy tę potrzebę odczuwają.

Ja mam inną. Idąc za takimi autorytetami jak: Pan Juliusz Machulski czy Pani Anne Applebaum, wybieram dystans i spokój. Uśmiech i teraźniejszość. I, w moim odczuciu, nie neguje to znajomości historii. Wręcz przeciwnie. Ja mam jej bardzo silną świadomość. Idąc tym tropem: świadomość historii powoduje, że mogę ŚWIADOMIE się do niej ustosunkować. I, albo się w niej pławić i dać jej zdominować moje podejście do życia albo oddać jej hołd pozwalając historii być historią. Nie fiksując się na nieszczęściu.

Kto powiedział, że szanować historię można jedynie poprzez opłakiwanie jej? A tak, wiem. My, Polacy. Więc ja, Polka, mam trochę inaczej.

My, Polacy, we krwi mamy potrzebę bycia ofiarą. To jest zrozumiałe.

Ale zrozumiałe, przynajmniej dla mnie jest to, że niektórzy mają ochotę to zmienić. Ot, cała sprawa.

Jestem bardzo zadowolona, że film "AmbaSSada" powstał. Chylę czoła przed Panem Machulskim.

Niech to będzie odskocznia. Niech obok tych wybitnych kilkunastu filmów o ludobójstwie pojawi się też taki jeden, niech da odetchnąć. Tylko tyle.

Nie mówię: niech nie powstają filmy historyczne. Nie mówię: zapomnijmy i kpijmy z historii. Ale mówię: niech także obudzi się w nas radosny świr, który, żeby nie zwariować- pomimo wszelkich przeszkód- potrafi się zdystansować.

Moja swastyka to podkreślenie mojej aprobaty do dystansu pokazanego w filmie, puszczenie oka do puszczającego oko pana Machulskiego.

II wojny światowej nie było. Hitler zginął 1 września 1939 r. Świat jest piękny, Warszawa niezniszczona. A swastyka konsekwentnie jest synonimem szczęścia i pomyślności.

Taki epizod marzycielski.

Tyle.

Proszę o wybaczenie tych, którzy nie znając treści filmu oraz moich intencji, odebrali mój manifest pochopnie.
Nikogo nie chciałam urazić. Wręcz przeciwnie.
Uwierzmy w dobre intencje i dajmy tej naszej smutnej historii być wreszcie historią.

Dziękuję za uwagę.
ZOBACZ TAKŻE:

PROMOWANE

  • Poznawanie ciekawych ludzi - praktyczne narzędzia cz.1

    Większość Polaków, starając się nawiązać ciekawe relacje stosuje różne, często nieefektywne strategie. Jedna z nich polega na podświadomym traktowaniu nieznajomych jako potencjalnych wrogów, a potem na przyczynianiu się własnym postępowaniem do tego, aby ta przepowiednia się spełniała. To często kończy się posiadaniem wąskiego kręgu przyjaciół i szarpaniną z resztą świata, co z kolei prowadzi do stresu, agresji i kiepskiej jakości życia. Jak rozejrzymy się wokoło siebie, to znajdziemy mnóstwo takich przypadków. czytaj więcej

  • Dwa widoki

    Homo malcontentus i Homo optymictus czytaj więcej

  • Wychowaliśmy takie pokolenie mężczyzn

    Wsiadłam kilka dni temu do pociągu. - Przepraszam pana, czy mógłby pan pomóc mi włożyć walizkę na półkę? Walizeczka mała na jeden dzień, ale jednak, dla mnie i wysoko i stoi obok mężczyzna... - Nie. Mam chory kręgosłup. Ani przepraszam, ani pani wybaczy… Nic. Wcześniej włożył swoją wielką walizę bez wysiłku. Wstała obok siedząca pani i powiedziała:- Pomogę pani. Wzięła moją walizkę zanim zdążyłam zaprotestować i wrzuciła na górną półkę. czytaj więcej

  • Nie wrzucajcie mnie do jednego worka!

    Długo zbierałem się do tego wpisu. Wolałem jednak poczekać i sprawdzić, jak rozwinie się sytuacja. Od kilku dni obserwuję spektakl pod tytułem „strajk matek dzieci/osób niepełnosprawnych w Sejmie”, na którym korzystają wyłącznie politycy. Wbrew słowom organizatorów, nie pomaga on społeczności ludzi chorych, a wręcz im szkodzi. Nie chcę być – a z tego co wiem, moi znajomi również – wrzucany do jednego worka z obywatelami okupującymi Wiejską. czytaj więcej